• zboczenie zbieractwa z czasów biedy
    niestety częściowo przejąłem, zwłaszcza design niektórych przedmiotów nie pozwala mi ich wyrzucić, obiecuję sobie, że tylko zrobię im zdjęcie i wtedy je wywalę.
    ten dzień nie nadchodzi nigdy.
    pieprzone przydasie zagnieżdżone nie tyle w piwnicy ile w czierepaszce :(
    jeszcze zadziwię dnia pewnego Planetarian przekopujących śmietnik u mnie pod blokiem ;P

  • Obyś sam pozbywał się tych gratów – tylko najgorszym wrogom życzę porządkowania czyichś rzeczy ;]

  • wywoziłem kiedyś książki z mieszkania człowieka, który z swym szaleństwie zabudował mieszkanie ksążkami zostawiając dosłownie ciasne ścieżki między kuchnią, pokojem, łazienką i wejściowymi drzwiami.
    w połowie pojemności paki poloneza trucka okazało się że wagowo to już jego kres jest. dwa kursy po których ktoś sobie przypomniał że JESZCZE JEST PIWNICA :P ależ cuda tam były, do dziś żałuję dzieł Lenina, naprawdę pękało mi serce a tam były same takie smaczki. Na pamiątkę zostawiłem sobie słownik polsko-węgierski i węgiersko-polski, niedawno pofrunął daleko w recyklingowym worku :) są postępy znaczy się ;P

  • Należy Ci się w takim razie pochwałka :D

  • a tak z innej beczki to nocnik przesunięty na następny piątek? wstępnie mi pasuje :)

  • Ta jes! Oby pogoda dopisała :)

  • jakbym nie miał leniuchowych planow to dziś spokojnie można było iść więc za tydzień mogę iść bez względu na pogodę, chyba że trafi się jakiś spontan dalej od CK

  • O, draniu, zabukuj sobie piątek i nazwij nocnik spontanem bezwzględnym. Awita Szuberta Ci wezmę, co byś sobie później poczytał i obejrzał starą fotografię :)

  • tak też czynię ALE jak wypadnie okazja pojechać na rower np w Bieszczady to pojadę i wiem że mnie zrozumiesz :)

  • Ostatnio pewien rowerzysta odmówił mi spotkania przed moją długą nieobecnością w Krk – mam nadzieję, że podczas hamowania spadł na ramę :> Ale oczywiście rozumiem każdego miłośnika dwóch kółek ;)

  • auć!

  • oj babo… widziałaś mój pokój w Krk. Chyba jednak jestem chomikiem. Ale nie ma co wywalić! Jutro 1 część akcji „wyprowadzka”, ciekawe ile się załaduje do samochodu :P „mądra” byłam i sobie prawie-dom z tego mieszkanka zrobiłam… A teraz będę cierpieć.
    A z tym, że „może się jeszcze przydać” to jest tak, że ma się WIZJĘ przerobienia czegoś w coś i nie chce się tego wywalać, żeby Wewnętrzny Artysta (Konstruktor) mógł się wyżyć :P

  • Na to jest lekarstwo – Wewnętrzny Artysta musi działać od razu, nie odwlekając niczego. Czekanie także równa się tworzeniu, ale bałaganu :P Mimo wszystko mam nadzieję, że jeśli wylądujesz w akademcu, to ze mną :D :D

  • „Chciałabym, chciała….” :D

  • a czemużto, czemuż jam wcześniej w Twe progi nie trafiła? Skaranie bosskie z tymi zapominajkami. Przeca mi link na jajku podawała..egh;) ale jak to mówią:”nie ma tego złego…”;)
    Paskudne te zwyczajowe „przydasie”, które człek za żywota pielegnuje, zapomina, odstawia na bok, na póżniej…Niech sobie, poleżą nabiorą mocy, napewno kiedyś będa przydatne.
    I te na meblach cudnie szpecące otoczenie i te wynoszone do piwnicy i wreszcie te zbierane na złomowiskach – mój tato kocha.
    Na jego budowie można znaleźć wszystko począwszy od lat 70-tych, ale tego czego akurat potrzebujesz, tam nie ma..albo ukryło sie gdzieś pod stertą gratów różnej maści.
    Czasem te graty zwłaszcza gazetowe są dla mnie niezłą pożywką. Na strychu znalazłam cudnie pachnące stęchlizną wydania „Szpilek”, „Młodego technika” i „Kalejdoskopu”, a tam rysunkowe reklamy od których mój śmiech zdmuchnął nagromadzony na stropowych belkach kurz ;)
    Ze względu na moje poczynania artystyczne, coraz częściej widzę że wdałam się w ojca.
    Zbieram korę z brzozy, druty, metalowe części i wszystko co można użyc aby wyprodukować jubilery ;) Taki ze mnie chomik wstrętny ;)

  • Oby Twoja córka też odziedziczyła te upodobania, bo inaczej… bardzo jej współczuję ;) A tak na marginesie – biżuteria z kory?! Jak to wygląda? Bardzom ciekawa :)

  • Moja Droga, Córka to nawet igły sie boi – tej do szycia i raczej cyferki ją obchodzą ;) alle wszystko może ulec zmianie, choć ja pamiętam siebie z ołówkiem w ręce – rysunek i długopisem- wierszyki, zamiast liczydła;). To ostatnie wyglądało na kolorowe paciorki z których można wykonac korale;)
    Aa z kory, tak właśnie! ;) Owe cuda natury prezentują się tak:
    http://dablju.wordpress.com/2012/06/30/coraz-brzozowa-3/
    http://dablju.wordpress.com/2012/04/17/obrecz-coryz-brzozowa/
    http://dablju.wordpress.com/2011/09/15/coraz-brzozowa/
    :)

  • To jest… świetnioza! Strasznie mi się podoba! Bardzo ładnie wygląda to wykończenie. I wreszcie naturalna biżuteria bardziej nawiązująca do naszej tradycji, a nie afrykańskiej :) Muszę to zobaczyć. Gdzieś to udostępniasz?

  • Sprzedaje za niewielką kaskę na razie po znajomych i na „giełdzie minerałów”, która jest 2 razy w roku w kieleckim KCK..ale, ale zapraszam do studia na „Bazę Zbożową”, tam mam kilka pudełeczek różnych cudeńków z półproduktów które oferuje las:)
    Dziękuję za bardzo miłe słowa:)
    Czuję się zmobilizowana do dalszej pracy twórczej w tym kierunku:)

  • Pingback: ()