• Ola spod Opola

    Skojarzyła mi się z Twoim wpisem książeczka taka: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/107789/requiem-dla-wilka . Główna jej bohaterka lokuje się w chacie na Harhajce (bez prądu i wody ;)) i kontakci z bieszczadzkimi… wilkami między innymi. A poza tym rozwikłuje zagadkową sprawę morderstwa i romansuje. Bieszczady w tle… Nie daj się zjeść, wróć i też napisz bestseller ;)

  • Wspaniała przygoda Ci sie szykuje. Ja bardziej niż niedzwiedzia bałabym się kleszczy, ale może moja wyobraźnia coś nie teges. :)

  • O, to bez tego morderstwa – scenariusz mi się podoba, biorę :D

  • No bez straszenia proszę! :)

  • Zazdraszczam przestrasznie!. Uwielbiam bieszczady, a nie widziałam tych cudowności że.. hoho.
    Pięknej pogody i wspaniałych wrażeń na szlaku ( i nie mówię tu o extrime zwierzęcym..choć te nie krzywdzą bardziej niż ludzie;)

  • ps. Prawdopodobnie Ty, jesteś sprawcą wyszperania szlaku gołoszyce- kużniaki na stronie Bartolomeo;). Weszłam tam ponownie i ujęła mnie fala nostalgicznych wspomnień. Z całą stanowczością chce mi się wrzasnąć : ja chce na szlak!
    Szlak by to trafił, nie wiem czy zdążymy jeszcze tego lata…

  • Dziękuję. Na Zbożo na Twoje cudeńka zapowiadam się we wrześniu, bo teraz już pewnie nie zdążę. A Bruliona bierz za fraki i w las! :) :) W weekend ma być piękna pogoda.

  • We wekend to się nie dopłynie moja droga. Brulion jest na Mazurach i bierze lekcje prawdzwego żeglowania jeziornego :)

  • Czyli pojechał. Czatuj w takim razie na pogodę, jak już dopłynie do Kielc :)

  • Zaczatuje bez dwóch zdań :)
    Muszę się gdzieś wybrać na dalszą wędrówkę, bo mnie nogi swędzą ;)

  • jesli chodzi o misia to mnie rozwalila historia o lasce, ktora spotkawszy dzwiedzia w totalnej dziczy, po nieudanej ucieczce podczas gdy miso zaczal zjadac jej nogi postanowila sie telefonicznie pozegnac z mama, dosc dokladnie opisujac dlaczego dzwoni…
    nawet jesli ta historia okazalaby sie zmyslona to mam mocno mieszane uczucia

  • Pablo

    Nigdy, zawsze, na pewno – pułapka gotowa!

  • A jednak jakieś „na pewno” jest potrzebne. Nawet jeśli to pułapka :)