• wbielak

    Zawsze można się spotkać.
    Dobra dyskusja nie jest zła.
    U mnie w domu o polityce nie da się rozmawiać. Nie wiem jak to się stało ale mój ojciec który sam nauczył mnie że należy mieć otwarty umysł i NIGDY nie ufać temu co mówią media i politycy dostał fioła na punkcie zamachu… Możesz zacząć dyskusje o kondensatorach powietrznych zmiennych a i tak dowiesz się że był wybuch i że to ruskie zabili Kaczyńskiego.

    I myślę że dlatego właśnie ludzie nie chcą rozmawiać. To jest największy sukces polityków. Spolaryzowali społeczeństwo i jakimś cudem udało im się wpoić w ludzi przekonanie że „jeśli nie jesteś z nami jesteś przeciwko nam”.
    Do tego gazety które kiedyś były opiniotwórcze i ambitne przeszły na bazowanie na tym co czytelnik chce usłyszeć.
    GW i Rz uprawiają żałosne obrzucanie się błotem zamiast merytorycznej polemiki.

    No i z jakiegoś powodu masa osób sądzi że jak ktoś ma inne zdanie to zamiast dyskutować należy nawracać. A jak się nie da nawrócić to krzyczeć bluzgać wyzywać w ostateczności rzucać krzesłami.

  • Droga Magdo!

    Ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać z prostej przyczyny – brakuje im argumentów. Łatwiej jest mówić to, co wszyscy (a więc po co mówić?), niż faktycznie wyciągać jakieś wnioski.

    Kiedyś zapędziłyśmy się z koleżanką i zaczęłyśmy rozmawiać o polityce. Abstrahując od tego, co można powiedzieć o Krystynie Pawłowicz dobrego i złego (a po każdej stronie sporo by się znalazło), nasza dyskusja umarła śmiercią naturalną, gdy na mój argument, że posłanka użyła aktualnych danych i własnego mózgu, wiesz, co usłyszałam? „Ona nie powinna być posłanką i występować w mediach, bo jest… brzydka”. Ręce opadły. I weź tu rozmawiaj z takimi ludźmi…

    Pozdrawiamy cieplutko :)

  • @wbielak
    To „Zawsze można się spotkać. Dobra dyskusja nie jest zła” to główny powód, dla którego tęskni mi się za Miastem Karków :) Co do katastrofy, to też to przerabiałam, najczęściej kończyło się moim wyjściem z domu. Szczęśliwie samo przeszło, choć pamięć o tym zostaje. Od samej katastrofy bardziej interesujące są jej przyczyny i skutki, a nie szukanie winnego. Z GW i Rz zrezygnowałam, choć nie całkowicie, na pasek zakładek za to wskoczyły Forsal i Charaktery, polecam.

    @MMsWife
    Masz rację. Tylko żeby mieć argumenty, trzeba myśleć, przetwarzać informacje. A to już jest wyższa szkoła jazdy. Żałuję, że nam się społeczeństwo zrobiło ospałe nie tylko fizycznie, ale i intelektualnie. A argument wyglądu… Cóż, zawsze z braku laku to też jest „jakiś” argument. Chociaż bardziej byle jaki niż jakiś. Pozdrawiam Was i ściskam! :)

  • Napiszę krótko – zawsze możesz wpaść na weekend do Łodzi… :)

  • @Jakub
    Hm. Kto wie? Miasto (ch-)Uć ładne się wiosną robi :P A może Wy odwiedzicie kiedyś Scyzorykolandię? :)