• przebiegłem w zyciu kilka razy ponad 10km, w podstawówce uwielbiałem biegi na 1000m ale w tzw dorosłym zyciu bieganiem tylko odreagowałem trudny psychicznie czas, i z punktu widzenia i siedzenia rowerzysty bieganie jest całkiem nudne nie niosąc w zamian zadnych walorów (jak np lepsze poznanie przemierzanego terenu rowerem niz motorem ze względu na mniejsza prędkość – bieganie nie daje mi absolutnie zadnej przyjemności) wiec jesli kiedys zobaczysz mnie biegnącego to wiedz że goni mnie pies ew. pies na słuzbie, przegrałem w kuku na rozkazy lub próbuję dogonić jakąś miłą panią ;)

  • @brulionman
    Prawda, nigdy nie widziałam Cię biegnącego. I potakuję podlizująco odnośnie do roweru. Chociaż pupa boli. Ale warto, warto.

  • Ania

    Bardzo Cię rozumiem :P jestem małą kulką i nienawidzę biegania. Ostatnio zapisałam się na siłownię, może to coś pomoże…

  • Maria

    Jeszcze w szkołach bezproblemowo radziłam sobie z bieganiem długodystansowym lub na wytrzymałość, później, na studiach, nie za bardzo mi się chciało regularnie biegać i kondycja mi się pogorszyła…Bieganie jest fajne, jeśli mam w uszach słuchawki z ulubioną muzyką lub biegam ze znajomym – inaczej mi się nudzi :)

  • wannabefit

    Bycie szczupłą i zgrabną wynika albo z genetyki albo z zamiłowania do ruchu zaszczepionego i kultywowanego od malutkiego szkraba. A najczęściej z jednego i drugiego. Taka jest prawda. Wtedy jest się zgrabnym mimochodem, a przy tym radosnym, bo bez presji. Mam złą wiadomość dla wszystkich, którzy nagle chcą by ich pupa była mniej ekspansywna. Spóźniliście się o dobre kilkanaście lat (o ile nie więcej). Teraz możecie pojękiwać i żałować albo się zawziąć i żyć jak wyczynowy sportowiec (dieta, zaplanowany ruch, sen, rezygnacja z pracy itd.) 24/7. Skończy się to murowaną frustracją (bo jak zrzucić rosnącą od dwudziestu lat dupę – to hardcore) albo kontuzją (bo żeby spalić rosnącą od dwudziestu lat dupę wymagany jest wysiłek fizyczny, do którego ciała większości spóźnialskich są nieprzystosowane i za słabe).
    Jest jeszcze trzecia opcja.
    Zaakceptować swój wygląd, a zadbać o zdrowie.
    Ruszać się regularnie, ale nie obsesyjnie, bo to już niezdrowe. I nie po to, żeby mieć śliczną dupkę, bo to już nieosiągalne. Chodzi już tylko o to, by być przykładem dla swoich dzieci (lub dzieci innych ludzi) i dać im szansę nie popełnić tych samych błędów.
    Nie wierzyć w idiotyczne usprawiedliwienia dla łakomstwa (jak ten jakiś kretynizm z czekoladą) i nie powtarzać ich dalej.
    Naprawiajcie swoje błędy z rozsądkiem i bez naiwnej wiary w cud znikającej dupy.
    Życzę szczęścia i przyjemności z ruchu. Pzdr

  • Tak faktycznie jeśli ktoś swoje waży to bieganie to nie jest idealny sport na początek. Warto zacząć np od zrzucenia tej masy na siłowni. Wiem, bo przez to przeszedłem.

  • @wannabefit
    Spuść z tonu. Nie uważam tego tekstu z czekoladą za kretyństwo, raczej za sympatyczne stwierdzenie, na które należy jednak patrzeć przez palce.
    Nie płaczę i nie frustruję się, bo moja pupa zrobiła się ekspansywna. Bardziej chce mi się z tego gorzko zaśmiać. Od dziecka uprawiałam sport, dlatego jeśli mam płakać z jakiegoś powodu, to tylko dlatego, że mam mniej okazji do takiego ruchu jak dawniej. Pozdr.

    @marek
    Dzięki za uwagę, przyda się.

  • Jagna nie widzę najmniejszego problemu – bieganie w sportowym staniku po miękkim terenie (nie asfalt) i wszystkie Twoje niechęci odejdą w siną dal. Bieganie nie jest takie straszne jak mogłoby się wydawać.

  • Kacper

    Bieganie jest na prawdę w porządku. Istnieją przecież specjalne staniki sportowe, które uchronią cię przed latającym cycem. Co do bólu kręgosłupa to możesz zainwestować w sportowe obuwie i omijać bieganie po twardym podłożu. Ale wiary w biegi długodystansowe Ci nie przywrócę:)